
|
|
Problem
Wielu z nas odczuwało samotność, lęk; czuliśmy się niedopasowani
i bezwartościowi. To co było w naszych wnętrzach nigdy nie pasowało do
tego,
co widzieliśmy u innych.
Od dawna czuliśmy brak więzi z rodzicami, rówieśnikami;
byliśmy obcy
nawet dla samych siebie. Rozstroiliśmy się fantazjami i masturbacją.
Ugrzęźliśmy w upijaniu się obrazami, wyobrażeniami
i pogonią za obiektami naszych fantazji.
Pożądaliśmy i pragnęliśmy być pożądani.
Staliśmy się naprawdę uzależnieni: praktyki autoseksualne, rozwiązłość,
cudzołóstwo,
zależnościowe związki i coraz więcej fantazji.
Chłonęliśmy to wzrokiem; kupowaliśmy to, sprzedawaliśmy to,
handlowaliśmy tym,
zdobywaliśmy i rozdawaliśmy to.
Byliśmy uzależnieni od intryg, pobudzenia, od tego co zakazane.
Jedynym znanym nam sposobem, aby uwolnić się od tego, było robienie
tego.
„Proszę, połącz się ze mną i wypełnij pustkę we
mnie!”
krzyczeliśmy z rozpostartymi ramionami. Pożądając Ostatecznego
Zaspokojenia
traciliśmy nasza energię i wolę, oddając ją innym.
To powodowało poczucie winy, nienawiść do siebie, wyrzuty sumienia,
pustkę i ból.
To prowadziło nas do ucieczki w głąb nas samych poza rzeczywistość,
poza miłość,
do zagubienia się we własnym wnętrzu.
Nasz nałóg uniemożliwiał nam prawdziwą bliskość.
Nigdy nie mogliśmy zaznać prawdziwej więzi z innymi, ponieważ byliśmy
uzależnieni
od tego, co
nierzeczywiste.
Wybieraliśmy chemię – ten wybór miał swoją magię,
gdyż pozwalał uniknąć
prawdziwej więzi i intymności. Fantazje zafałszowały rzeczywistość;
lubieżność zabiła miłość.
Po pierwsze uzależnieni, po drugie okaleczeni w sferze
miłości, braliśmy od innych,
aby wypełnić to ,czego brakowało w nas samych. Ciągle na nowo
oszukując się,
że następny raz nas ocali, w rzeczywistości traciliśmy nasze życie.
|
|
|
 |